| |  | |
|
| |  |
| |
| |
|
Prof. dr hab. inż. Andrzej Lisowski
Treść: Autor podjął próbę oceny przebiegu rynkowej transformacji polskiego górnictwa węgla kamiennego w latach 1990÷2002. Rozpa-trzył 5 kwestii: politykę paliwowo-energetyczną państwa, kształtowanie rynku węgla kamiennego, organizację funkcjonowania górnictwa, strategię obniżania kosztów oraz ocenę ekonomicznej efektywności sektora. Dla każdej kwestii wskazał pogląd domi-nujący, który kształtował realizowaną transformację oraz pogląd alternatywny. Na podstawie analizy faktów, które uznał za naj-istotniejsze w przebiegu transformacji - sformułował konkluzje określające postulowane kierunki i metody dalszej transformacji.
1. Geneza opracowania
Miniony rok 2002 zaznaczył się dwoma faktami - kluczowymi dla dalszego funkcjonowania polskiego górnictwa węgla kamiennego.
- Z końcem tego roku, traci moc ustawa z dn. 26 listopada 1998 r. [16], która umożliwiała Spółkom Węglowym i kopal-niom realizację w szczególnych warunkach kolejnego Programu Rządowego: "Reforma górnictwa węgla kamiennego w Polsce w latach 1998÷2002" - przyjętego przez Radę Ministrów RP w czerwcu 1998 r. [15]. Od 1990 roku rynkowa transformacja sektora była zawsze programowana specjalnymi regulacjami prawnymi, które od 1993 r. przygotowywał WŁAŚCICIEL pakietu 100% akcji górnictwa węgla kamiennego. Wygaśnięcie ustawy wymusza przyjęcie nowych re-gulacji i nowego programu, który umożliwiałby zakończenie rynkowej transformacji sektora.
- W lipcu 2002 r. wygasł traktat o Europejskiej Wspólnocie Węgla i Stali, który stanowił fundament całej wcześniejszej polityki, prowadzonej w Unii Europejskiej w stosunku do górnictwa węgla kamiennego. Pod wpływem ataku terrory-stycznego z 11 września 2001 roku - w polityce tej nastąpił zasadniczy zwrot, znamienny dążeniem do wyraźnego zmniejszenia zależności od importu pierwotnych nośników energii - a w konsekwencji - znamiennej również dążeniem do ochrony unijnych zasobów węgla kamiennego i do utrzymania możliwości ich eksploatacji [17].
Wskazane fakty zachęcają do spojrzenia od nowa na dotychczasowy przebieg rynkowej transformacji górnictwa węgla kamiennego i do odpowiedzenia na PROSTE PYTANIA: Czy dotychczasowy przebieg i wynik rynkowej transformacji sekto-ra powinien nas satysfakcjonować? Czy były inne możliwości? I także: Czy powinniśmy kontynuować dotychczasowe kierunki - czy może nadszedł czas na zmiany? A jeżeli tak - to na czym powinny polegać ?
Wiem, że proponuję rozpatrzenie bardzo trudnego - może nawet "niebezpiecznego" problemu. Zachętę stanowi jednak przekonanie, że nie mamy wyjścia! "Program restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego w Polsce w latach 2003÷2006..." z listopada 2002 r. [18], w którym zaproponowano, w zasadzie, kontynuację praktyki wszystkich dotychczas realizowanych programów rynkowej transformacji tego sektora - został zakwestionowany. Perspektywa dodania do listy trzydziestu kopalń już zamkniętych - dalszych siedmiu - wywołała groźbę strajku generalnego na Śląsku. Z drugiej strony - sytuacja finansowa sektora zilustrowana grafikiem (rys. 1) i "garb" zadłużenia, które przekroczyło 20 miliardów zł - wska-zują, że "uzdrowienie" sektora jest nieodzowne i że dalsze "brnięcie dotychczasową koleiną" nie zapewnia takiej perspekty-wy.
Rys. 1. Wynik finansowy netto górnictwa węgla kamiennego w latach transformacji, 1990÷2002.
Do przedyskutowania zaproponowałem 5 kwestii, które wytypowałem jako kluczowe dla dalszego funkcjonowania gór-nictwa węgla kamiennego - i co się z tym wiąże - dla skutecznego rozwiązania problemu strukturalnego zatrudnienia na Śląsku. Dla każdej z wytypowanych kwestii sformułowałem pogląd dominujący, który najwyraźniej kształtował dotychczasową politykę transformacji sektora oraz pogląd alternatywny. W poglądzie alternatywnym wracam do rozwiązań, które lansowałem wcześniej - jeżeli zachowały aktualność i nadal uważam je za atrakcyjne.
W tym kontekście rozpatruję następnie faktografię charakteryzującą skuteczność transformacji realizowanej w latach 1990÷2002. Rzeczywistość gospodarcza, powstająca w procesie prowadzonej transformacji jest najlepszym weryfikatorem słuszności poglądów, które ją kształtowały. Konkluzje formułowane dla każdej z kwestii przygotowują - podaną w zakoń-czeniu - próbą odpowiedzi na sformułowane wyżej PROSTE PYTANIA.
Intencją autora jest przede wszystkim "poruszenie" środowisk opiniotwórczych i kierowniczej kadry górnictwa, które dotychczas raczej "skąpo" wspierały WŁAŚCICIELA górnictwa węgla kamiennego alternatywnymi poglądami i ich otwartą dyskusją. Stawka o którą "toczy się gra" jest bardzo wysoka. Rozwiązania, które zostaną przyjęte dla górnictwa węgla kamiennego w najbliższym czasie - jeszcze przed wejściem do Unii Europejskiej - mogą na wiele lat przesądzić o pozycji, którą w niej zajmiemy i także o pomyślności społeczeństwa zasiedlającego Górnośląskie Zagłębie Węglowe.
2. Polityka paliwowo-energetyczna Państwa
Pogląd dominujący. Polityka paliwowo-energetyczna Polski powinna być zgodna z nowoczesnymi tendencjamiświatowej gospodarki. Skoro w najbardziej rozwiniętych krajach - dziewiętnastowieczny "król węgiel" jest wypierany przez ropę i gaz, a w krajach Europy Zachodniej górnictwo węgla kamiennego zanika - również Polska jest niejako "skazana" na ograniczanie produkcji węgla. Trzeba go zastąpić nowoczesnymi nośnikami - głównie ropą i gazem - zabezpieczając ich import z tanich dostaw rosyjskich. Ceny energii powinny być utrzymywane na możliwie niskim poziomie, gdyż ich wzrost grozi wzrostem inflacji i spowolnieniem rozwoju gospodarczego, który powinien być stymulowany głównie w przemysłach przetwórczych a nie surowcowych.
Pogląd alternatywny. Wybór polityki paliwowo-energetycznej państwa należy do jego najważniejszych, suwerennych decyzji - dostosowanych do indywidualnie rozpatrywanych i ocenianych warunków, zwłaszcza geologiczno-górniczych. Polska w doborze polityki paliwowo-energetycznej niczego nie "musi" i wcale nie jest "skazana" na ropę i gaz. Decydujący jest jej strategiczny interes, a ten wymaga oparcia tej polityki na nośniku, który zapewnia najniższy koszt energii u końcowego odbiorcy. Nie oznacza to oczywiście, że energia ma być tania, gdyż to prowadzi nieuchronnie do jej marnotrawstwa i degradacji środowiska naturalnego.
Decydujące jest również to, że przyroda obdarzyła naszą ziemię bogatymi złożami własnych zasobów węgla - zarówno brunatnego jak kamiennego - i że w epoce PRL zbudowaliśmy na tych złożach górnicze zagłębia na przyzwoitym poziomie ekonomicznej efektywności. W latach 1970 i 1980 gdy w krajach zachodniej Europy decydował się los górnictwa węgla kamiennego - koszt produkowanego tam węgla utrzymywał się na poziomie 70÷170 USD, podczas gdy w naszym górnictwie na poziomie 20÷30 USD [8]. Aktualnie, koszt energii uzyskiwanej z węgla brunatnego (zł/GJ) jest u nas odpowiednio 5,9 i 8,5 razy mniejszy niż energii z gazu ziemnego i oleju opałowego a dla węgla kamiennego jest mniejszy odpowiednio 3,3 i 4,7 razy [14].
Oznacza to, że dla naszej polityki paliwowo-energetycznej nie ma innej racjonalnej alternatywy niż "węglowa", wsparta pozyskiwaniem gazu z własnych złóż (na szczęście także dość znacznych) oraz pozyskiwaniem energii odnawialnej, zwłaszcza biopaliw z upraw dających zatrudnienie naszym rolnikom. Na racjonalność tak ukierunkowanej polityki paliwowo-energetycznej, wskazują też inne nie mniej istotne argumenty. Najważniejszy argument techniczny: postępuje systematycznie, skuteczne doskonalenie procesów spalania węgla - co umożliwia dotrzymanie podstawowych międzynarodowych wymagań w zakresie ochrony atmosfery, a komfort użytkowania zautomatyzowanych palenisk węglowych niewiele ustępuje paleniskom zużywającym olej opałowy lub gaz. Argument społeczno-gospodarczy, który w epoce postępującej globalizacji jest najistotniejszy z istotnych: wykorzystanie własnych złóż węgla uruchamia najdłuższe "łańcuchy zatrudnienia", zarówno w kopalniach jak w otaczającej je infrastrukturze - w sferze zaopatrzenia kopalń (około 30 000 zużywanych asortymentów wyrobów) oraz w sferze zużycia i przetwarzania węgla; (problematyka zatrudnienia jest szerzej rozpatrywana w punkcie 6).
Faktografia. Wskazany wyżej "pogląd dominujący" - kształtował decyzje WŁAŚCICIELA górnictwa węgla kamiennego w całym okresie transformacji. Blokował przyjęcie przez Rząd i parlament założeń długofalowej paliwowo-energetycznej polityki Państwa, która do dziś nie jest uchwalona. Z drugiej strony, skutkował w planach transformacji górnictwa węgla kamiennego konsekwentnym dążeniem do ograniczania produkcji węgla oraz, równocześnie dążeniem do zabezpieczenia w kontraktach z Rosją olbrzymich ilości gazu, który miał zastępować "rugowany" węgiel; (znany jest problem umowy na dostawy "jamalskiego gazu", w której nie przewidziano, że "rugowanie" węgla może przebiegać z większymi oporami i, że wówczas trzeba będzie płacić za gaz nie pobrany).
Konkluzja. Niech wstępem do konkluzji będą fragmenty wypowiedzi Leopolda Janssena, sekretarza generalnego Europejskiego Stowarzyszenia Paliw Stałych (EUROCOAL) w Brukseli: "(...) największym aktualnym problemem Unii jest zabezpieczenie energetyczne (...). Nie podlega żadnej dyskusji, że paliwa stałe, a więc także węgiel kamienny staną się fundamentem zabezpieczenia energetycznego Europy (...) jedyną rezerwę energetyczną, którą posiada Europa jest węgiel kamienny. Trzeba o ten węgiel walczyć, przekonywać doń polityków. Wydobycie należy więc bezwzględnie utrzymać jak długo to możliwe (...). Każde państwo tak długo może samo rozstrzygać o własnej polityce energetycznej (także będąc w Unii Europejskiej - przypis A.L.), jak długo pozwolą mu na to własne zasoby jej źródeł (nośników - A.L.). Dlatego Polacy muszą przekonać się do węgla, cenić go i należycie wykorzystywać" [3].
Konkluzja może być tylko jedna. Z decyzją o perspektywicznej, paliwowo-energetycznej polityce państwa nie wolno dłużej zwlekać, nie tylko ze względu na szkodliwość dotychczasowej sytuacji, ale również ze względu na wskazane wyżej regulacje Unii Europejskiej w sprawie wykorzystania przez kraje członkowskie własnej bazy pierwotnych źródeł energii [17]. Niewątpliwie powinna to być polityka ukierunkowana na wykorzystanie własnych złóż - przede wszystkim węgla brunatnego i węgla kamiennego - oraz w odpowiednio mniejszej skali: złóż gazu ziemnego i odnawialnych źródeł energii. Taka jest polska racja stanu.
3. Kształtowanie rynku węgla kamiennego
Pogląd dominujący. Produkcja i rynek odbiorców węgla kamiennego powinny funkcjonować zgodnie z prawem popytu i podaży, obowiązującym wszystkie towary. Między przedsiębiorstwami, które produkują węgiel w swych "zakładach górni-czych" (potocznie nazywanych kopalniami) - a rynkiem odbiorców - powinny jednak funkcjonować odrębne przedsiębior-stwa handlowe, pośredniczące w przepływie węgla. Przedsiębiorstwa te przejmując do obrotu - w kraju bądź w eksporcie - najtańszy węgiel oferowany przez producentów, zaspokajają potrzeby odbiorców z ich maksymalną korzyścią i równocze-śnie eliminują z rynku producentów, którzy nie są w stanie sprostać konkurencji. Zliberalizowany i sprywatyzowany rynek węgla to rynek najlepszy!
Pogląd alternatywny. Węgiel - także kamienny - jest towarem, który nie ma cech właściwych olbrzymiej większości towarów rynkowych, wytwarzanych głównie przez przemysły przetwórcze. Węgiel nie jest w ogóle wytwarzany - on jest pozyskiwany ze złoża, które jest "darem przyrody". Cena węgla funkcjonująca na rynku nie pozostaje w żadnym wyraźniej-szym związku z kosztem jego pozyskania (wyprodukowania). Pełny (odpowiednio "rozliczony") koszt produkcji jest inny w każdym poszczególnym przodku, w którym pozyskuje się węgiel - przy czym dla polskich kopalń występujące wahania można scharakteryzować przedziałem od około 50 zł/t do 500 lub nawet do ponad tysiąca zł/t. W konsekwencji, koszt średni obliczany dla kopalni - bądź dla przedsiębiorstwa grupującego kopalnie - podleganieuniknionym wahaniom, tym większym im większe są zmiany obiektywnie występujących warunków geologiczno-górniczych oraz im mniej kopalń grupuje jed-nostka reprezentująca je na rynku. Pojedyncze kopalnie - z natury rzeczy - charakteryzują się zróżnicowanym kosztem produkcji - przy tym zmieniającym się w czasie. Oznacza to, że aby uniknąć irracjonalnego chaosu w obszarze cen - krajo-wa cena węgla powinna być kontrolowana przez państwo w skali sektora - w zakresie relacji z jego kosztem produkcji, cenami węgla z importu i cenami innych nośników energii oraz regulowana znanymi instrumentami rynkowymi - zgodnie z przyjętą, długofalową polityką paliwowo-energetyczną.
Popyt na węgiel jest kształtowany nie tyle jego aktualną ceną, co inwestycjami zrealizowanymi wcześniej przez odbior-ców węgla w postaci palenisk lub instalacji przetwórstwa. W skali kraju - węgiel w istocie nie konkuruje z węglem, gdyż chłonność rynku jest określona istniejącą infrastrukturą odbiorników! Węgiel krajowy konkuruje natomiast z innymi nośni-kami energii (w dłuższej perspektywie) i z węglem z importu (w krótkiej). Funkcjonowanie rynku musi więc opierać się na zróżnicowanych instrumentach: z jednej strony na długoterminowych kontraktach z odbiorcami masowymi i na tworzeniu z nimi związków kapitałowych (dobrze znanych w okresie międzywojennym), z drugiej zaś na tworzeniu sprawnej (w aspek-cie logistyki) sieci "detalicznej" sprzedaży dla małych "odbiorników" domowych i przemysłowych. Przy tym, wszystkie te instrumenty powinny pozostawać w gestii jednostki reprezentującej kopalnie produkujące węgiel. Wskazany warunek jest bardzo istotny, gdyż tylko producent węgla jest w stanie prowadzić długofalową politykę jego promocji i rywalizacji z kon-kurencyjnymi nośnikami energii oraz importem węgla.
W każdej rzeczywistości gospodarczej, obowiązek współkształtowania tak funkcjonującego rynku węgla należy do WŁAŚCICIELA kopalń - więc również u nas nikt nie może go zwolnić z tego obowiązku - niepodważalnego w gospodarce rynkowej.
Faktografia. Już pierwsze decyzje podjęte w 1990 r. o dezintegracji górnictwa węgla kamiennego i pozbawieniu go dość sprawnie funkcjonującej organizacji rynku węgla - wprowadziły ten rynek w stan chaosu, który (z różnym nasileniem) - trwa nadal. W istocie rynek ten - w znacznym fragmencie został sprowadzony do poziomu "handlu straganowego" i został "wydany na łup" pośredników, którzy działali i działają we własnym krótkofalowym interesie (nie rzadko uciekając się do korupcji) - nie zaś w interesie utrzymania i rozwoju produkcji węgla. Profesor W. Blaschke określa aktualny stan polskiego rynku węgla jako "pseudorynek" [1]. W kierunku "zdrowego" rynku nie działały również niestety - ani przyjęta organizacja funkcjonowania sektora ani zastosowana strategia obniżania jego kosztów (patrz następne punkty - 4 i 5).
W konsekwencji wystąpiło - zwłaszcza w ostatnich latach - drastyczne zmniejszenie produkcji węgla, zarówno w kraju jak w eksporcie (rys. 2). Przez wszystkie lata transformacji - na zdegradowanym rynku węgla nie były należycie wykorzysty-wane ani możliwości wynikające z faktu, że energia z węgla jest wciąż najtańsza - ani też ogromne możliwości poprawy konkurencyjności tego paliwa poprzez upowszechnienie rozproszonej energetyki skojarzonej z ciepłownictwem, upo-wszechnienie wysoce sprawnych palenisk w energetyce przemysłowej, zautomatyzowanych systemów w ciepłownictwie domowym itd. Eksport węgla był przez WŁAŚCICIELA programowo ograniczany - z fałszywą argumentacją o jego nie-opłacalności, a obrona przed "dumpingowym" importem węgla rosyjskiego nie była wystarczająco skuteczna; z pewnymi wahaniami - utrzymywał się on na poziomie około 3 mln t/rok. Własny - kiedyś dość sprawnie funkcjonujący rynek węgla - był "oddawany konkurencji" w zasadzie bez walki! Mówienie o aktualnie malejącym popycie na węgiel bez wskazania na tę okoliczność jest fałszowaniem rzeczywistości! Dopóki energia z węgla jest najtańsza - gdy mamy funkcjonujące gór-nictwo i zasoby węgla - o niepotrzebnie oddany rynek trzeba walczyć i go odbudowywać. W związku z oczekiwanym wzro-stem cen ropy i gazu - zwłaszcza w dłuższej perspektywie - nie jest to bez szans.
Rys. 2. Sprzedaż węgla kamiennego w kraju i eksporcie - oraz sprzedaż całkowita w okresie transformacji.
Konkluzja. Rynek węgla powinien być podporządkowany wymaganiom końcowego odbiorcy i systematycznie porząd-kowany w jego interesie. Oznacza to, że organizacja tego rynku powinna pozostawać w gestii producenta! Tylko on - aby wygrać konkurencję z innymi nośnikami energii oraz ze światowymi eksporterami węgla - jest żywotnie zainteresowany w minimalizowaniu różnicy między swoją ceną sprzedaży loco kopalnia a ceną płaconą przez końcowego odbiorcę, zarówno masowego (elektrownie, elektrociepłownie, koksownie...) jak "detalicznego". Aktualnie zdegradowana logistyczna infra-struktura "detalicznej" sprzedaży węgla powinna być możliwie najszybciej objęta długofalowym, sektorowym, programem usprawnienia m.in. poprzez rozwój zoptymalizowanej sieci składnic węgla, organizację tanich przewozów własnym taborem do tych składnic i do portów [6], udział w kredytowaniu modernizacji "odbiorników" węgla, udział w samorządowych inwestycjach skojarzonego ciepłownictwa i rozproszonej energetyki itd.; (realność realizacji takiego programu zależy od ekonomicznej efektywności i kondycji sektora węgla kamiennego - patrz punkt 6).
4. Organizacja funkcjonowania sektora węgla kamiennego
Pogląd dominujący. Proefektywnościowej reformy sektora gospodarczego, który jest "monopolistą" o zintegrowanej strukturze organizacyjnej - nie da się przeprowadzić bez zniszczenia tej struktury i zastąpienia jej układem zapewniającym wzajemną rynkową konkurencję powołanych podmiotów gospodarczych. Dlatego - w roku 1990 - górnictwo węgla ka-miennego, musiało być zdezintegrowane (co było zgodne z populistycznymi postulatami ówczesnej "Solidarności"). Kopal-nie miały konkurować między sobą na rynku jako przedsiębiorstwa państwowe - samodzielne, samorządne i samofinansujące - i tym sposobem miały zwiększać swą efektywność. Kopalnie, które nie potrafiły sprostać konkurencji miały być "(...) zamykane" lub "(...) przejmowane przez kopalnie perspektywiczne" [13].
W 1993 r. - mimo, że sektor znalazł się na skraju ekonomicznej i technologicznej katastrofy - utrzymano zastosowaną uprzednio metodę podnoszenia jego efektywności drogą wzajemnej konkurencji producentów węgla. Jedynie zamiast poje-dynczych kopalń przewidziano w niej Spółki Węglowe, grupujące po kilka lub kilkanaście jednostek.
Pogląd alternatywny. Gdyby ekonomiczną efektywność sektorów gospodarczych lub koncernów o "jednorodnej" pro-dukcji - i przy tym należących do jednego właściciela - można było w gospodarce rynkowej skutecznie poprawiać metodą podziału na konkurujące ze sobą podmioty gospodarcze - prawdopodobnie byłaby powszechnie stosowana. Jednak nie jest - jej istota jest bowiem antyrynkowa. Przekonanie z jakim mimo to - metoda ta jest wykorzystywana w sektorze naszego górnictwa węgla kamiennego - można odczytywać jako objaw bezradności w rozwiązywaniu specyficznych problemów sektora wydobywczego (nie zaś jednego z przemysłów przetwórczych dominujących w wiedzy ekonomicznej) i równocze-śnie jako wotum nieufności w stosunku do metod zarządzania, które w gospodarce rynkowej są słusznie uznawane za najskuteczniejszy instrument poprawiania ekonomicznej efektywności wszelkich jednostek gospodarczych. A zatem - nie dzielenie sektora na konkurujące między sobą jednostki gospodarcze i nie wciąż postulowana prywatyzacja jednostek "naj-lepszych" [18] - a "integracyjny wariant proefektywnościowej reformy górnictwa węgla kamiennego" [4]. Niestety, w roku 1990 wariant ten "przegrał" ze wskazanym poglądem dominującym - co w decydującym stopniu wpłynęło na sytuację w górnictwie węgla kamiennego - i nie tylko.
Faktografia. Omówię tylko dwa aspekty rzeczywistości, którą skutkowała zdezintegrowana organizacja sektora węgla kamiennego - funkcjonująca z zastosowaniem wskazanej antyrynkowej metody. Wybrane aspekty są znamienne szczególnie negatywnymi skutkami.
- W niemal całym okresie transformacji, sprzedaż węgla przez Spółki Węglowe i kopalnie była prowadzona przeważnie po cenach nie pokrywających kosztu jego produkcji (co nie jest dopuszczane przez kodeks handlowy). Oznaczało to nie-uchronne generowanie zadłużenia sektora - do poziomu ponad 20 miliardów zł w roku 2001. Okoliczności, które współ-kształtowały taki rozwój sytuacji były wielorakie; zwrócę uwagę na trzy.
a) Niewykorzystanie przez WŁAŚCICIELA gestii posiadanej zarówno w stosunku do jednostek produkujących wę-giel jak jednostek masowo go zużywających na wytwarzanie prądu, ciepła i koksu - w celu skoordynowania polityki ce-nowej w sektorze paliwowo-energetycznym i uchronienia górnictwa węgla kamiennego od zapaści, w której trwało - mimo, że ceny tego węgla były stale znacząco niższe od cen węgla importowanego. Relacje, w latach 1995÷2001, mię-dzy ceną węgla energetycznego z importu, a ceną płaconą kopalniom - ilustruje rysunek 3. Argument, że to rynek wy-muszał funkcjonujący w kraju poziom cen - był i pozostaje jawnie nieprawdziwy. Nieprawdziwy był również argument, że podniesienie cen węgla w potrzebnej - niewielkiej skali - groziło niebezpiecznym wzrostem inflacji.
Rys. 3. Cena miałów węgla kamiennego energetycznego płacona przez elektrownie naszym kopalniom oraz parytet importowy węgla o analogicz-nych parametrach, określony w pracach Instytutu Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN.
b) Wskazane działania regulacyjne w obszarze cen, WŁAŚCICIEL "zastępował" organizowaniem specjalnych re-gulacji ustawowych i prawnych, które "legalizowały trwanie" Spółek Węglowych i kopalń na granicy płynności finan-sowej - w warunkach "konkurencji prowadzonej wysokością upustów w ciężar strat" - a więc w warunkach rosnącego zadłużenia i ogromnych kosztów finansowych (patrz tablica 1 w punkcie 6).
c) Rezygnacja przez WŁAŚCICIELA z podjęcia - wspólnie z kapitałem banków i korporacji finansowych, samorzą-dem regionalnym, kapitałem pomocowym Unii Europejskiej itp. obowiązku głównego organizatora - prac nad kreowa-niem nowych miejsc zatrudnienia dla pracowników górnictwa, którzy musieli odejść z modernizujących się kopalń - nie znajdując w nich efektywnego zatrudnienia. Oczekiwanie na to że dziesiątki tysięcy potrzebnych miejsc pracy poza gór-nictwem zapewni sama tylko "niewidzialna ręka rynku" (na którym nowoczesna fabryka samochodów zatrudnia zaled-wie paruset pracowników) - było błędem. Sprawne przejmowanie z kopalń nadwyżek zatrudnienia było i pozostaje klu-czem - nie do likwidowania kopalń a do ich modernizacji i obniżania kosztu węgla po to aby maksymalnie poprawiać je-go konkurencyjność i utrzymywać w górnictwie możliwie największe zatrudnienie. Idea uruchomienia wielkiego pro-gramu "REKULTYWACJI ŚLĄSKA" (wraz z zagospodarowaniem odzyskiwanych terenów) - i jego realizacja równo-legle z programem modernizacji kopalń - była w tym zakresie i jest nadal jedną z atrakcyjniejszych możliwości [6].
- W całym okresie rynkowej transformacji - WŁAŚCICIEL górnictwa węgla kamiennego zarządzał ogromnym sektorem (w roku 1990, sprzedaż węgla wyniosła 144,8 mln ton a zatrudnienie 387,9 tys. osób) - przy pomocy jedynie niewielkie-go zespołu urzędników właściwego ministerstwa oraz "Państwowej Agencji... Węgla Kamiennego" pełniącej w istocie funkcję jednostki "konsultingowo-usługowej". Tym potencjałem - ponosząc najwyżej odpowiedzialność polityczną - WŁAŚCICIEL przygotowywał warunki funkcjonowania sektora (charakteryzowane w tej wypowiedzi) i powoływał za-rządy przedsiębiorstw. W pierwszym okresie 1990÷1993 były to zarządy kopalń o statusie przedsiębiorstw państwo-wych - sprawujące swe funkcje w warunkach znanej trójwładzy (dyrektor, rada załogi, związki zawodowe). W następ-nych latach gdy sektor znalazł się pod rządami kodeksu handlowego - były to Zarządy Spółek Węglowych i zarządy ko-palń pozostających poza Spółkami - dyspozycyjne wobec WŁAŚCICIELA.
Na tych zarządach spoczywał nie tylko ciężar prac nad bieżącym prowadzeniem swych firm, w trudnych warunkach przygotowanych przez WŁAŚCICIELA, ale również nad rozwojem systemów i instrumentów zarządzania oraz dostoso-wywaniem ich do rosnących wymagań w zakresie proefektywnościowej sprawności. Nie ma w tym nic dziwnego, że omawianym zarządom jednostek gospodarczych wystarczało możliwości i sił głównie na pokonywanie bieżących trud-ności produkcyjnych i finansowych oraz na przeprowadzenie daleko zaawansowanej technicznej modernizacji procesów produkcyjnych w kopalniach. Zwiększenie w latach 1990÷2001 średniej koncentracji produkcji w ścianach z 863 t/d do 2729 - to niewątpliwie, ogromne osiągnięcie tych zarządów; (średnia za 10 miesięcy 2002 r. - 2843 t/d).
Nie wystarczyło im jednak ani możliwości ani determinacji aby - zgodnie z wyzwaniami transformacji - zdecydowa-nie zwiększyć sprawność instrumentów ekonomizacji zarządzania wnętrzem kopalń [7]. Postęp osiągnięty w sprawno-ści skomputeryzowanych systemów obsługujących funkcjonowanie Spółek Węglowych na rynku - nie mógł zastąpić nieodzownego usprawnienia kopalnianego monitoringu elementarnych zaszłości gospodarczych, wewnętrznej oceny sprawności ciągów technologicznych, prognozowania ekonomicznej efektywności wariantów inwestycyjno-produkcyjnych oraz wyboru wariantów optymalnych. System kopalnianej sprawozdawczości i analityki wciąż był bliż-szy "cmentarzyska niewykorzystanych liczb" niż potrzeb proefektywnościowego zarządzania. W konsekwencji, zarzą-dzanie kopalniami - i także Spółkami oraz całym sektorem górnictwa węgla kamiennego - nie miało wsparcia w spraw-nych skomputeryzowanych systemach zarządzania - zwłaszcza w systemach planistycznych i systemach wspomagają-cych rozwiązywanie trudnych problemów eksploatacyjnych (np. oceny tzw. trwałej nierentowności kopalń, komplekso-wej oceny rentowności eksportu, ekonomicznych i społecznych skutków zamknięcia kopalni itp.). Bez takiego wsparcia - podobnie jak bez sprawnych systemów motywacyjnych - proefektwynościowe zarządzanie górnictwem węgla kamien-nego jest "dosłownie" niemożliwe [10].
Konkluzje. Strategia podziału jednorodnego sektora górnictwa węgla kamiennego na konkurujące między sobą podmio-ty gospodarcze - ewidentnie wykazała swą nieskuteczność. Sektor ten, bardziej niż którykolwiek z pozostałych sektorów polskiej gospodarki - wymaga zarządzania profesjonalnego, wolnego od arbitralnych decyzji i doktrynalnych "ukierunkowań"; wymaga zarządzania zintegrowanego i ściśle skoordynowanego (m.in. poprzez powiązania organizacyjne i kapitałowe) z funkcjonowaniem całego kompleksu realizującego długofalową paliwowo-energetyczną politykę państwa (patrz punkt 2). Wdrażając warunki konkurencji wewnątrz sektora węgla kamiennego można wymusić obniżenie cen sprze-daży - ekonomiczną efektywność natomiast, można osiągnąć jedynie skutecznym zarządzaniem.
Mówiąc inaczej, jeżeli utworzone warunki konkurencji wymuszają głównie obniżenie ceny - poprzez sprzedaż na każ-dych warunkach, byle tylko "utrzymać się na powierzchni", nawet bez płynności finansowej, z rosnącym zadłużeniem i z drastycznie topniejącą bazą zasobów - wówczas osiąga się nie poprawę warunków rynkowych a ich degradację. Warunki konkurencji, które nie stymulują głównie proefektywnościowego wysiłku, a nawet go deprecjonują - są warunkami antyrynkowymi. Najwłaściwszego rozwiązania trzeba szukać i dyskutować możliwe warianty. Do wykorzystania jest wciąż wielokrotnie lansowana [8, 10] koncepcja górnictwa skarbowego jako "prywatnej własności skarbu państwa" - całkowicie niedyspozycyjnej wobec rządu (analogia z NBP). Znalezienie rozwiązania, które zastąpi dotychczasowe - niewydolne i antyrynkowe - jest sprawą pilną, od niego bowiem w znacznym stopniu będzie zależała ekonomiczna efektywność i bezpie-czeństwo polskiej gospodarki paliwowo-energetycznej oraz pozycja Polski w gospodarce Unii Europejskiej.
5. Strategia obniżania kosztów w sektorze węgla kamiennego
Pogląd dominujący. Na początku rynkowej transformacji (1990) "obowiązywał" pogląd, że najlepszą strategią zmniej-szenia kosztów produkcji węgla jest zamykanie kopalń o najwyższym koszcie - i przy tym nie rokujących poprawy swych wyników (tzw. trwale nierentownych) - oraz lokowanie potrzebnej produkcji w kopalniach o koszcie najmniejszym. W miarę kurczenia się rynku i zmniejszania sprzedaży węgla przez Spółki Węglowe i kopalnie - w tak formułowanej strategii - coraz większą skuteczność w obniżaniu kosztów zaczęto przypisywać wykorzystaniu zdolności produkcyjnej kopalń. Nad-mierną zdolność produkcyjną sektora (w stosunku do aktualnego zapotrzebowania na węgiel) zaczęto obciążać odpowie-dzialnością za to, że Spółki Węglowe bądź kopalnie produkują za dużo węgla i sprzedają go po cenach nie pokrywających kosztu produkcji. W konsekwencji zmniejszenie zdolności produkcyjnej sektora stało się głównym "technicznym celem" kolejnych programów reformy. Równocześnie, przekazywanie coraz większej liczby kopalń do likwidacji zaczęło być miarą sukcesu reformy i miarą szansy na osiągnięcie rentowności sektora.
Pogląd alternatywny. Aby zmniejszyć koszty produkcji węgla, zamiast zamykać niektóre kopalnie ("najgorsze") - trze-ba rekonstrukcją objąć wszystkie - eliminując w nich najmniej efektywne ogniwa i "upraszczając" kopalnie tak w aspekcie technicznym - poprzez systematyczne zwiększanie koncentracji produkcji w ich całej infrastrukturze - jak też w aspekcie organizacyjnym. Efektywność tej strategii została uzasadniona w roku 1990 [5] symulacyjną analizą wariantu realizującego zarówno strategię zamykania kopalń jak też jej alternatywę: zamykanie "najgorszych" oddziałów produkcyjnych; wyniki tej analizy i jej zasady objaśnia rysunek 4.
Obciążanie nadmiernej zdolności produkcyjnej sektora - odpowiedzialnością za sprzedaż węgla przez kopalnie po cenach dampingowych (niższych od kosztów) - jest nadużyciem, gdyż istotną przyczyną były sztucznie utworzone antyrynkowe warunki konkurencji, omówione w poprzednim punkcie! Zdolność produkcyjną kopalń owszem limituje wydobycie, ale go nie wyznacza! Przy tym, niepełne wykorzystanie "stałych segmentów" zdolności produkcyjnej - tj. głównie szybów i zakładu przeróbczego - wpływa tylko w niewielkim stopniu na zwiększenie kosztu produkcji (np. wykorzystanie tych segmentów w 75% zamiast 100%, najprawdopodobniej zwiększy w przeciętnej kopalni koszty produkcji zaledwie o parę procent, o około 5÷7 zł/t). Oznacza to, że zamykanie kopalń o wyższych kosztach po to żeby do 100% "dociążyć" kopalnie najlepsze - nie jest dobrym sposobem na obniżanie kosztów produkcji węgla kamiennego! Ten sposób prowadzi do niedo-puszczalnej likwidacji rezerw zdolności produkcyjnych sektora, do utraty zasobów i związanych z tym olbrzymich strat w ekonomice sektora, do ogromnych kosztów likwidacji kopalń i wywoływanych nią katastrofalnych społecznych skutków.
Rys. 4. Podstawowy wynik komputerowej analizy symulacyjnej przeprowadzonej w wykorzystaniem danych z 1989 roku, w której wykazano, że eliminacja najmniej efektywnych ogniw (oddziałów produkcyjnych) we wszystkich czynnych kopalniach - wariant II - zapewnia dwukrot-nie skuteczniejsze zmniejszanie kosztów produkcji niż zamykanie kopalń o najwyższych kosztach (wariant Ia). Szczegóły można znaleźć w pracach [5, 8 i 9].
Strategia dostosowania wielkości produkcji sektora do potrzeb rynku - zgodna ze strategią obniżania kosztów we wszystkich kopalniach (zarówno wykazujących aktualnie wyniki najlepsze jak i najgorsze) - powinna polegać na dostosowywaniu do zmniejszonego lub zwiększonego zapotrzebowania na węgiel "zmiennych segmentów" zdolności produkcyjnej kopalń. Są nimi: front przodków wydobywczych i chodnikowych oraz obsługujące je ciągi technologiczne wraz z załogą niezbędną do przygotowania i prowadzenia produkcji. W tych segmentach są wszak generowane największe koszty! Osią-ganie tą drogą dostosowania zdolności produkcyjnej kopalń i sektora do potrzeb rynku (ewentualnie z niepełnym wykorzy-staniem "segmentów stałych") jest możliwe w stosunkowo krótkim czasie ze względu na permanentną "wymianę" przodków przemieszczających się w złożu.
Jednak realne i skuteczne wykorzystanie tej drogi jest możliwe dopiero w warunkach zintegrowanego, sprawnego zarządzania sektorem, gdy z jednej strony jest on w stanie organizować zatrudnienie poza sektorem dla załogi, która w wyniku prowadzonej modernizacji kopalń (lub zmniejszenia produkcji) nie znajduje w nich efektywnego zatrudnienia - z drugiej zaś, zarządzanie wnętrzem kopalń jest skutecznie ukierunkowane na pełne wykorzystanie przygotowanej zdolności pro-dukcyjnej przodków i eliminację nieefektywnych ogniw pozaprzodkowych. Warto podkreślić, że przemieszczanie załogi z kopalń likwidowanych do czynnych może - w określonych sytuacjach - wywoływać (lub zwiększać) w nich zatrudnienie socjalne, a więc niweczyć wyniki modernizacji.
Likwidację kopalni może uzasadnić jedynie w pełni przekonywująca i wszechstronnie zweryfikowana analiza - przeprowadzona z wykorzystaniem kryteriów ekonomicznych i społecznych - wykazująca celowość przerwania produkcji i określająca sposób zabezpieczenia pozostawianych zasobów do ewentualnej, przyszłej eksploatacji.
Faktografia. Pogląd dominujący - scharakteryzowany na wstępie tego punktu - tak silnie kształtował strategię realizo-waną przez WŁAŚCICIELA sektora węgla kamiennego, że w całym okresie transformacji - środki budżetowe były przezna-czane przede wszystkim na likwidację kopalń i łagodzenie związanych z tym skutków społecznych. Przepływ środków do kopalń czynnych był ograniczany, co by wskazywało że ekonomiczna efektywność środków wydatkowanych na likwidację kopalń była w strategii przyjętej przez WŁAŚCICIELA oceniana wyżej niż środków wydatkowanych na poprawę ekono-micznej efektywności kopalń czynnych.
Konsekwentne wdrażanie tak ukształtowanej strategii obniżania kosztów - realizowane w warunkach organizacyjnych omówionych w poprzednim punkcie - doprowadziło w latach 1990÷2002 do zamknięcia i postawienia w stan likwidacji trzydziestu kopalń. Decyzje w sprawie likwidacji WŁAŚCICIEL cedował - przynajmniej formalnie - na Spółki Węglowe, które do ich podejmowania dysponowały jedynie metodami adaptowanymi z przemysłów przetwórczych. Nieodzowne spe-cjalistyczne metody, w których wykorzystuje się komputerową symulację procesu eksploatacji złoża - choć były znacznie zaawansowane jeszcze w latach 1960÷1970 [2] - nie zostały ani rozwinięte ani wykorzystane. Społeczne skutki zamykania kopalń nie były kwantyfikowane, choć tego rodzaju rachunek był znany np. w niemieckim górnictwie węgla kamiennego i nie był trudny do przygotowania. Zarówno metody analizy celowości zamknięcia kopalń stosowane w okresie transformacji sektora, jak wynik tych analiz - oraz przyjęte sposoby zabezpieczenia pozostawionych zasobów - wymagają źródłowego opracowania i dyskusji jako cenne - choć negatywne - doświadczenie sektora.
W kopalniach pozostających w eksploatacji - przy braku sprecyzowanych wymagań ze strony WŁAŚCICIELA oraz ukierunkowaniu jego strategii obniżania kosztów na ocenę całych kopalń (jako potencjalnych kandydatów do zamknięcia) - nastąpiła charakterystyczna deformacja w rozwoju skomputeryzowanych systemów zarządzania. Mimo wyraźnego zaawan-sowania procesu nasycania kopalń sprzętem informatycznym oraz znacznego rozwoju systemów obsługujących funkcjono-wanie kopalń w rynkowym otoczeniu - co już wyżej podkreślano - nastąpił regres w obsłudze problematyki wewnątrzko-palnianych analiz i rozliczeń [7].
Jaskrawym tego przykładem była rezygnacja ogromnej większości kopalń z tzw. rozrachunku oddziałowego, który został reaktywowany dopiero w roku 2000, z inicjatywy Rudzkiej Spółki Węglowej. Kadra kierownicza kopalń odpowiedzialna za koszty produkcji - nie była zasilana wielu informacjami o przyczynowo-skutkowych uwarunkowaniach prowadzonej eks-ploatacji złoża - niezbędnych w proefektywnościowym zarządzaniu. Szczególnie dotkliwie zaznaczył się brak systemu, który zapewniałby monitorowanie pełnego kosztu węgla pozyskiwanego w poszczególnych przodkach i tym sposobem kie-rował uwagę kierowniczej kadry na konieczność uproszczenia struktury kopalń oraz równocześnie przygotowywał warunki do nieodzownego usprawnienia gospodarki zasobami w kopalniach i sektorze.
Bezpośrednim skutkiem przyjętej przez WŁAŚCICIELA błędnej strategii obniżania kosztów w sektorze węgla kamien-nego - oraz związanych z tym zaniedbań w usprawnianiu proefektywnościowego zarządzania wnętrzem kopalń - są dwie zaszłości istotne dla dalszego funkcjonowania sektora.
- W kopalniach węgla kamiennego - mimo podkreślanego już, ponad trzykrotnego zwiększenia koncentracji produkcji w czynnych przodkach ścianowych - nie został osiągnięty adekwatny przełom w upraszczaniu organizacyjnej i pozaprzod-kowej struktury kopalń. We wszystkich górnośląskich kopalniach - nadal, po 13 latach rynkowej transformacji - liczba wewnątrzkopalnianych komórek organizacyjnych jest bardzo duża a struktura kopalnianych wyrobisk jest nadmiernie rozbudowana. Ich funkcjonowanie i utrzymanie jest niewspółmiernie pracochłonne i kosztochłonne. Sytuację ilustrują dwa proste wskaźniki. Otóż w roku 2001, średnio, na jeden czynny przodek ścianowy przypadało ponad 30 km utrzy-mywanych wyrobisk. Średnie natomiast zatrudnienie w tzw. kopalni zasadniczej, przypadające na jedną czynną ścianę, wynosiło około 900 pracowników; w tym pracowników dołowych 700 - co w stosunku do roku 1990 oznacza wzrost za-stosowanego miernika "dekoncentracji organizacyjno-technicznej" (DOT [10]) o ponad 100%. Osiągnięte w okresie transformacji ponad trzydziestoprocentowe zmniejszenie kosztu sprzedanego węgla (po zwaloryzowaniu kosztu rzeczy-wistego o wskaźnik inflacji) - byłoby niewątpliwie znacząco większe, gdyby w zastosowanej przez WŁAŚCICIELA strategii obniżania kosztów sektora były należycie wykorzystane możliwości tkwiące w ograniczaniu nadmiernych poza-przodkowych kosztów kopalń.
- (...) W okresie 12 lat rynkowej transformacji, od roku 1990 do 2001, zasoby bilansowe czynnych kopalń (węgla kamien-nego) zmniejszyły się z około 30 do 16 miliardów ton, zasoby przemysłowe z 17 do 7, a zasoby operatywne z 12 do około 5 miliardów ton. Na każdy uzyskany w tym okresie - milion ton produkcji netto - w ewidencji zasobów ubywało 9 milio-nów ton zasobów bilansowych, 6 milionów ton zasobów przemysłowych i około 4,7 miliona ton zasobów operatywnych". [12]. Tak alarmującego ubytku zasobów, w tak krótkim czasie, nie da się wyjaśnić innymi przyczynami niż - przede wszystkim - warunkami organizacyjnymi, w których kopalnie funkcjonowały (omówionymi w poprzednim punkcie) oraz omawianą tu błędną strategią obniżania kosztów. Mówiąc ściślej - współoddziaływały tu dwie okoliczności - z jed-nej strony: niewydolna regulacja prawna, która pozostawiała w gestii przedsiębiorstwa prowadzącego eksploatację złoża zarówno ustalanie kryteriów bilansowości jak instrumenty kontroli gospodarności osiąganej w procesie pozyskiwania za-sobów; z drugiej zaś: niewydolność wewnątrzkopalnianego systemu monitorowania kosztów oraz prognozowania eko-nomicznej efektywności wariantów eksploatacyjnych. Okoliczności te skutecznie blokowały możliwość zrównoważo-nego sczerpywania zasobów, jako szansy na ich eksploatację z maksymalną ekonomiczną efektywnością. Odsyłając po szczegóły tych sformułowań do pracy [12] warto przypomnieć starą prawdę: im lepiej umiemy liczyć i obniżać koszt eks-ploatacji złoża tym większe mamy w nim zasoby. Prawda ta potwierdza również, że błędna strategia obniżania kosztów w sektorze miała istotny udział we wskazanej wyżej dramatycznej degradacji zasobów.
Konkluzje. Przyjęta przez WŁAŚCICIELA, strategia obniżania kosztów w sektorze węgla kamiennego - przede wszyst-kim drogą likwidacji kopalń, tzw. trwale nierentownych oraz drogą likwidowania tzw. nadmiernych zdolności produkcyj-nych - okazała się niewydolna i "odpowiedzialna", za wiele skrajnie negatywnych skutków "ubocznych". Skutkiem szcze-gólnie dotkliwym są zaniedbania w upraszczaniu infrastruktury kopalń i ich organizacji, w redukowaniu kosztów poza-przodkowych oraz ogromny ubytek zasobów sektora. Dotychczasowa strategia powinna więc być wycofana.
Trzeba ją ukierunkować na rozwój niezbędnych instrumentów ekonomizacji eksploatacji złóż i na uparte wdrażanie w kopalniach zintegrowanego, proefektywnościowego zarządzania ich wnętrzem. Tylko tak ukierunkowana strategia - realizu-jąca zrównoważone sczerpywanie złóż i wsparta skutecznymi systemami prognozowania i perspektywicznego planowania działalności inwestycyjno-produkcyjnej - jest w stanie zapewnić największej liczbie naszych kopalń efektywne funkcjono-wanie w zintegrowanej strukturze sektora. W konsekwencji stwarza również szansę na efektywne funkcjonowanie całego sektora na rynku paliw Unii Europejskiej - sektora znamiennego funkcjonowaniem bez "zatrudnienia socjalnego" i równo-cześnie zapewniającego największą liczbę miejsc pracy zarówno w kopalniach jak też w ich otoczeniu.
6. Ocena ekonomicznej i społecznej efektywności górnictwa węgla kamiennego
Pogląd dominujący. Na "starcie" do rynkowej transformacji, ocena ekonomicznej efektywności górnictwa węgla ka-miennego była zbieżna z generalną oceną gospodarki nakazowo-rozdzielczej i była negatywna. Dominował pogląd, ze gór-nictwo jest dotowanym i nieefektywnym monopolistą. Później - WŁAŚCICIEL uzasadniając konieczność likwidowania kopalń i nadmiernych zdolności produkcyjnych sektora, konieczność ponoszenia przez budżet związanych z tym kosztów, konieczność ograniczania nieefektywnego eksportu... itd. - emitował pogląd analogiczny: górnictwo jest wciąż nieefektyw-ne, obciążające budżet i tonące w zadłużeniu. Media ten pogląd skutecznie upowszechniały i utrwalały.
Rys. 5. Znany wykres, którym w roku 1989 zwracano uwagę na opłacalność produkcji i eksportu polskiego węgla kamiennego [8] - zaktualizowany do roku 2002. CD - średnia cena w dolarach USA, sprzedaży węgla do strefy dolarowej, loko granica - port. KD - średni koszt produkcji; do roku 1990 w obliczeniach wykorzystano tzw. wynikowy kurs dolara według GUS; dla okresu transformacji - kurs dolara według NBP. Uwa-ga: W roku 1995 koszt produkcji (38,67) był minimalnie niższy od ceny (38,83). Tylko w latach 1998 i 1999 koszt przewyższał cenę odpowied-nio o 6,39 i 0,88 USD.
Pogląd aktualnie dominujący w społeczeństwie zilustruję urywkami wypowiedzi dwóch znanych socjologów, profeso-rów Uniwersytetu Śląskiego. Wypowiedzi zostały zamieszczone w poczytnej Gazecie Wyborczej, 4 grudnia 2002 r., a więc w dniu górniczej "Barbórki".. Jeden z nich stwierdza: "(...) Nikt nie chce dopuścić do siebie myśli, że węgiel śląski nie jest już ani tani ani dobry. Że lepszy i tańszy jest w Australii...". Drugi, na pytanie tego samego dziennikarza: czy "Można ura-tować Śląsk?" - odpowiada: "Kopalń nie. I nie należy ich bronić. Z nimi jest tak jak z maszynami do pisania - musiały ustą-pić miejsca komputerom, choć panie maszynistki były miłe (...). Te urywki nie charakteryzują całokształtu cytowanych wy-powiedzi, które były pełne "dobrej woli" w stosunku do górników i górnictwa, charakteryzują jednak poglądy upowszech-nione w społeczeństwie - nawet w elitarnych środowiskach Śląska.
Pogląd alternatywny. Górnictwo węgla kamiennego było ekonomicznie efektywne zarówno w gospodarce PRL, jak później - w okresie rynkowej transformacji. Utrzymywanie tego sektora w stanie permanentnego kryzysu finansowego i zadłużenia - było bezpośrednim efektem działań WŁAŚCICIELA scharakteryzowanych wyżej w punktach 2 do 5. Nie był to jednak jedyny możliwy "scenariusz". Sektor górnictwa węgla kamiennego mógł być - i powinien być w następnych latach - mocnym ogniwem naszej i europejskiej gospodarki, strategicznym w aspekcie gospodarki paliwowo-energetycznej i za-trudnienia, zwłaszcza na Śląsku.
Faktografia. W gospodarce PRL - podobnie jak w ZSRR - obowiązywała doktryna taniej energii. Jej konsekwencją by-ło ogromne marnotrawstwo energii, a to z kolei wymuszało szybką rozbudowę naszego górnictwa węgla kamiennego. W latach 1985÷1989 - w rankingu ekonomicznej efektywności mierzonej wskaźnikiem efektywności eksportu do strefy dola-rowej (E ) - górnictwo zajmowało pierwsze miejsce (0,57), przed przemysłem chemicznym (0,62), maszynowym (0,69), elektronicznym (0,92)..., spożywczym (1,21). Na rysunku 5 pokazano, dla niemal całego okresu powojennego - relacje mię-dzy ceną uzyskiwaną za nasz węgiel w eksporcie loko granica-port (wyrażoną w dolarach - CD) - a całkowitym kosztem jego produkcji (wraz z kosztem nakładów na budowę i rekonstrukcję kopalń, na budownictwo mieszkaniowe i socjalne dla górników, rozbudowę fabryk maszyn itd. - KD), także wyrażonym w dolarach. Wykorzystując wskazane relacje w roku 1989 obliczono: "(...) że górnictwo węgla kamiennego, dostarczając węgiel na potrzeby gospodarki po koszcie znacznie niższym od ceny węgla z importu "dofinansowało" ją kwotą 40,36 miliarda ówczesnych dolarów" [8, 10].
Jednak wskaźnik ekonomicznej efektywności eksportu (E) - i określony nim ranking ekonomicznej efektywności po-szczególnych gałęzi i sektorów gospodarki narodowej - choć był obliczany i ewidencjonowany w GUS - nie był upublicz-niany. Społeczeństwo nie było też informowane, że w latach 1980, różnica między krajową (urzędową) ceną węgla po której nabywały go od kopalń przedsiębiorstwa handlu zagranicznego - a ceną tzw. transakcyjną, którą uzyskiwały w eksporcie - była gromadzona na rachunku wyrównawczym Ministerstwa Handlu Zagranicznego. Z tego rachunku były przyznawane dotacje dla przedsiębiorstw przemysłów przetwórczych, realizujących nieopłacalny eksport.
Działanie tego "mechanizmu" można zilustrować danymi z roku 1985, gdy różnica między przychodami handlu zagra-nicznego osiąganymi w eksporcie węgla, a przychodami kopalń za wyeksportowany węgiel wynosiła 74 miliardy ówcze-snych zł (około 530 mln ówczesnych dolarów); cena transakcyjna wynosiła wówczas 7310 zł/t a urzędowa 4500 zł/t [10]. W tychże latach (1980) - urzędowa cena węgla była niższa od kosztu jego produkcji w kopalniach - węgiel był więc dotowany niewielkimi kwotami, i ten fakt był już powszechnie znany i nagłaśniany. WŁAŚCICIEL górnictwa nie ujawniał wskazane-go mechanizmu, więc również później - w okresie rynkowej transformacji - pogląd o nieefektywności w PRL "dotowanego węgla" był nadal utrwalany.
W okresie transformacji, WŁAŚCICIEL górnictwa węgla kamiennego nie ujawniał również innych faktów, które pozy-tywnie charakteryzowały ekonomiczną efektywność tego sektora.
Faktem tym była m.in. stosunkowo niewielka różnica występująca między średnią ceną sprzedaży węgla - łącznie w kra-ju i eksporcie - a średnim kosztem produkcji sprzedanego węgla (tablica 1, wiersze 1, 2 i 3). W latach 1995÷2002, różnica ta była ostatnio trzykrotnie dodatnia, natomiast średnia wartość ujemna wynosiła zaledwie 10 zł/t (8% średniego kosztu). In-formacja o wielomiliardowym zadłużeniu górnictwa węgla kamiennego była szeroko kolportowana - natomiast informacja, że przy ogromnej skali produkcji sektora był to skutek stosunkowo niewielkiej straty ponoszonej na jednej tonie produkcji - nie była opinii publicznej przekazywana. WŁAŚCICIEL nie informował też społeczeństwa, że gdyby cena węgla energe-tycznego była utrzymywana na poziomie cen węgla importowanego (patrz rys. 3) - co w Unii Europejskiej jest uznawane za wymóg gospodarki rynkowej - wówczas problem nierentowności górnictwa z pewnością w ogóle by nie istniał; (po-zwala tak sądzić porównanie wierszy 3 i 4 w tablicy 1).
Tablica 1. Zestawienie niektórych wskaźników charakteryzujących ekonomiczną efektywność górnictwa węgla ka-miennego w okresie transformacji
| Lp. | Określenie Jednostka | 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 20021) |
| 1. | Średnia cena sprzedaży węgla (łącznie kraj i eksport) zł/t | 89,98 | 104,30 | 119,55 | 121,55 | 117,80 | 131,91 | 144,4 | 141,73 |
| 2. | Średni koszt produkcji sprzedanego węgla zł/t | 93,59 | 111,18 | 125,59 | 146,15 | 131,49 | 129,54 | 137,42 | 138,26 |
| 3. | Różnica między średnią ceną węgla a jego kosztem (wiersz 1 - 2 = 3) zł/t | (-) 3,71 | (-) 6,88 | (-) 6,04 | (-) 24,60 | (-) 13,69 | +2,37 | (+) 7,04 | (+) 3,47 |
| 4. | Różnica między parytetem importowym miałów energetycznych a ich ceną z polskich kopalń (patrz rys. 2) zł/t | 10,92 | 27,72 | 32,76 | 19,32 | 12,29 | 15,96 | 34,04 | · |
| 5. | Koszty finansowe sektora (głównie odsetki, prowizje bankowe itp.) zł/t | 6,16 | 7,31 | 21,78 | 22,81 | 15,48 | 25,46 | 24,56 | 12,80 |
| 6. | Średnia cena zbytu węgla w eksporcie uzy-skiwana przez przedsiębiorstwa górnicze zł/t | 69,74 | 81,36 | 98,00 | 85,40 | 87,28 | 104,04 | 119,05 | 104,53 |
| 7. | Średnia cena loko granica-port uzyskiwana przez "Weglokoks" (przeliczenie według kursu NBP) zł/t | 93,96 | 113,08 | 135,75 | 123,80 | 128,03 | 141,13 | 162,66 | 148,63 |
| 8. | Różnica między ceną w wierszu 7 i 6, pomno-żona przez ilość eksportu = kwota zasilająca pozagórnicze sektory gospodarki mln zł | 779,8 | 913,5 | 1155,1 | 1063,6 | 937,2 | 844,8 | 984,3 | 1086,92) |
1) Wartości zł/t obliczano na podstawie danych za 9 miesięcy.
2) Ilość eksportu aproksymowano w obliczeniach na podstawie danych za 9 miesięcy.
Nie istniał by też problem ogromnego obciążenia kosztów produkcji węgla - kosztami finansowymi - głównie kosztami bankowymi obsługi kredytów ratujących możliwości płatnicze kopalń (wiersz 5). Warto zauważyć, że wysokość tych kosz-tów była w prawie wszystkich latach rozpatrywanego okresu transformacji - wyższa od ujemnej różnicy między ceną sprze-daży węgla a jego ceną; (porównanie w tablicy 1 wierszy 3 i 5). Oznacza to, że o wysokości strat i zadłużeniu sektora w znacznym stopniu decydował przyjęty sposób finansowania jego działalności; (starania podjęte w roku 1990 przez ówczesną Państwową Agencję Węgla Kamiennego, aby działalność finansową sektora zintegrować we własnym banku górnictwa - we "wspólnej kasie" - nie uzyskały akceptacji WŁAŚCICIELA).
WŁAŚCICIEL - uzasadniając swą politykę ograniczania zdolności produkcyjnych sektora - nagłaśniał problem nieopła-calności eksportu. Społeczeństwo było informowane, że kopalnie eksportując węgiel otrzymują za każdą tonę - cenę znaczą-co niższą (wiersz 6) od kosztu wyprodukowania tego węgla (wiersz 2). Nie informowano go jednak, że ceny uzyskiwane przez firmy eksportujące węgiel (wiersz 7) były znacznie wyższe od cen płaconych kopalniom - z tym, że różnica zasilała nie kopalnie a sektory pozagórnicze (porty, kolej, budżet itp.). Jak wskazują dane zamieszczone w wierszu 8, były to nie małe kwoty rzędu miliarda zł/rok.
Z oczywistych względów WŁAŚCICIEL nie informował również, że w przypadku węgla kamiennego - opłacalności eksportu nie wolno obliczać prostą różnicą między kosztem produkcji bądź ceną osiąganą w kraju a ceną osiąganą w eks-porcie. Wartości podane w wierszu 8 tablicy 1 są na to jednym z dowodów. Trzeba ją liczyć w skali sektora - metodą kom-pleksową, która nie została niestety rozwinięta i nie była stosowana. O tym, że eksport węgla po cenach niższych od cen krajowych może być opłacalny świadczą doświadczenia Polski międzywojennej (przecież z gospodarką kapitalistyczną i rynkową). W latach 1928÷1935, cena węgla w eksporcie stanowiła średnio 71% ceny krajowej, a w pięcioleciu 1931÷1935 tylko 42% tej ceny, przy czym w pierwszym z wymienionych okresów udział eksportu w całkowitej produkcji wynosił 38%, zaś w drugim 53% [10]. W omawianym okresie transformacji - do takich proporcji było zawsze bardzo daleko.
Niedostatek informacji docierającej do społeczeństwa, występował nie tylko w obszarze szczegółów charakteryzujących ekonomiczną rzeczywistość sektora, ale również - w jeszcze większym stopniu - w obszarze efektywności społecznej, wynikającej z podstawowego faktu funkcjonowania sektora i zatrudniania w nim setek tysięcy osób. W roku 1989 - poprze-dzającym okres transformacji - w t zw. kopalni zasadniczej, było zatrudnionych 415,7 tys. osób; w październiku 2002 r. już tylko 140,2 tys. osób. Zmniejszenie zatrudnienia wyniosło więc 275,5 tys. osób. Żeby zmniejszyć negatywną wymowę tej liczby trzeba dopowiedzieć, że odejścia te w większości znajdowały uzasadnienie w przyczynach naturalnych (np. zmiana zawodu, wiek emerytalny, choroby, zgony itp.) oraz w udzielonych osłonach socjalnych (przedwczesne emerytury, odpra-wy...). Znaczna część (zwłaszcza załogi powierzchniowej) znalazła zatrudnienie w przedsiębiorstwach "córkach" i nadal pozostaje w obsłudze kopalń choć ewidencyjnie znajduje się już poza sektorem. Równocześnie trzeba jednak dodać, że ze względu na "długość łańcuchów zatrudnienia" - uruchamianych funkcjonowaniem górnictwa - zmniejszenie zatrudnienia w tym sektorze o jednego pracownika skutkuje takim samym lub wielokrotnie wyższym zmniejszeniem zatrudnienia w jego otoczeniu.
Tak duże zmniejszenie zatrudnienia było i jest przedstawiane przez WŁAŚCICIELA górnictwa węgla kamiennego jako sukces prowadzonej reformy sektora, co jest tylko częściową prawdą. W około 50% zmniejszenie zostało wywołane nie wzrostem wydajności modernizowanych kopalń a zmniejszeniem produkcji z 174 mln ton w roku 1989 do około 97 (może 98) milionów w roku 2002 (wartości szacowane). Ubytek miejsc pracy wywołany zmniejszeniem produkcji to już nie jest sukces - to jest trudny problem społeczny. Dlatego również zamykanie kopalń (jako warsztatów pracy) także nie jest ani sukcesem ani kwestią samej tylko oceny rentowności - a poważnym problemem oceny prowadzonej według kryteriów społecznej efektywności.
W epoce globalizacji - również w Unii Europejskiej - przedsiębiorstwa są coraz wyraźniej postrzegane nie tylko jako "generatory zysku" (ocenianego miernikiem rentowności), ale również jako możliwość zatrudnienia populacji oczekującej na pracę - i równocześnie możliwość uniknięcia kosztów bezrobocia, które im bardziej przekracza "bezpieczną" wartość tym są większe - i mogą być ogromne. Najlepszym dowodem na takie postrzeganie przedsiębiorstw, jest polityka subwen-cjonowania rolnictwa obowiązująca w Unii już od wielu lat. Dowodem jest także funkcjonowanie niemieckiego górnictwa węgla kamiennego - jako efektywnego społecznie - mimo, że subwencje do tony węgla przekraczają tam trzykrotnie jego cenę rynkową.
WŁAŚCICIEL polskiego górnictwa węgla kamiennego, realizujący swoją (rozpatrzoną wyżej) koncepcję restrukturyza-cji i poprawy ekonomicznej efektywności sektora - nie był zainteresowany oceną społecznych skutków zamykania kopalń - i tym bardziej informowaniem opinii publicznej o tych skutkach. Badania takie nie były więc prowadzone - za wyjątkiem nielicznych prób podejmowanych z wykorzystaniem podejścia znanego z ocen górnictwa niemieckiego - bądź przez zainte-resowanych specjalistów bądź przez przedstawicieli organizacji branżowych. W ocenie społecznej efektywności polskiego górnictwa węgla kamiennego powstała więc bardzo szkodliwa luka - zarówno w aspekcie przygotowania metod oceny jak praktyki opracowywania takich ocen dla każdej kopalni przed jej zamknięciem oraz dla sektora - gdy programowano zmniejszenie produkcji.
Próba wypełnienia tej luki została podjęta przez Główny Instytut Górnictwa w 2000 r. [10]. "(...)Za kryterium oceny przyjęto dochód publiczny. Uznano, że dotowanie deficytowej produkcji i dalsze utrzymywanie zatrudnienia jest społecznie uzasadnione wówczas, gdy wysokość dotacji jest mniejsza lub równa dochodom publicznym traconym w wyniku zaniechania (zmniejszenia) produkcji" [11]. Do sumy dochodów publicznych wynikających z funkcjonowania kopalni przewidziano włączenie podatków i opłat parabudżetowych przekazanych przez nią bezpośrednio (ZUS pracowników, opłaty za ochronę środowiska, opłata koncesyjna itd.) oraz wpłat dokonywanych przez pracowników kopalni, przez dostawców towarów, usług itp. Metoda oczekuje na wdrożeniową weryfikację i wykorzystanie.
Konkluzje. Są przekonujące argumenty, które wskazują, że polskie górnictwo węgla kamiennego było wysoce efektyw-ne w gospodarce PRL - mimo, że było dotowane. Są również argumenty, które wskazują, że ten sektor naszej gospodarki - strategiczny w aspekcie udziału w bilansie paliwowo-energetycznym i w aspekcie zatrudnienia - wcale nie musiał w okresie rynkowej transformacji funkcjonować w tak skrajnie trudnych warunkach, na pograniczu zapaści finansowej i bankructwa. Jak podkreślano w latach 1995÷2002 (tablica 1), między średnią ceną sprzedaży a kosztem produkcji sprzedanego węgla (wiersze 1 i 2) - ujemna różnica była z reguły niewielka (wiersz 3) a w latach 2000÷2002 była dodatnia.
Gdyby zgodnie z zasadami obowiązującymi w Unii Europejskiej, ceny węgla w kraju nie były niższe od parytetu impor-towego (wiersz 4) i gdyby na zobowiązaniach sektora nie ciążyły ogromne koszty obsługi finansowej (wiersz 5) - wówczas górnictwo węgla kamiennego nawet w niekorzystnych warunkach, które zostały mu przygotowane przez WŁAŚCICIELA - mogło wykazywać ekonomiczną efektywność. Mogło też aktywnie włączyć się w wykorzystanie swego potencjału kadr i majątku trwałego w tworzenie nowych miejsc pracy dla załogi nie znajdującej w nim efektywnego zatrudnienia. To nie mu-siał być "chory" organizm gospodarczy Śląska - oczekujący na budżetową dotację!
Nie ma żadnych dowodów na to, że "(...) węgiel Śląski nie jest już ani tani ani dobry", że kopalń nie da się uratować i że mają być nadal zamykane, co przewiduje plan przygotowany przez WŁAŚCICIELA na lata 2003÷2006. Jest odwrotnie! Sektor węgla kamiennego ma pełną szansę efektywnego funkcjonowania - dzięki temu, że wciąż dysponuje załogami górni-czymi na wysokim poziomie oraz znacznymi zasobami, został w przeszłości wyposażony w podstawową infrastrukturę, a w ostatniej dekadzie został znacząco zmodernizowany (zwłaszcza w technologii prowadzenia ścian i wzbogacania urobku). Nieprawdziwe oceny ekonomicznej efektywności naszego węgla powinny być szeroko dementowane przez WŁAŚCICIE-LA, a metody oceny społecznej efektywności górnictwa powinny być rozwijane i stosowane w trybie obowiązujących procedur decyzyjnych.
7. Wnioski
Przeprowadzono dyskusję pięciu kwestii wytypowanych w obszarze rynkowej transformacji górnictwa węgla kamienne-go. W szczególności rozpatrzono poglądy, które w tych kwestiach się ścierały oraz fakty, które wystąpiły w okresie 13 lat transformacji. Na tej podstawie można - zdaniem autora - sformułować następującą odpowiedź na PROSTE PYTANIA, postawione w omówieniu genezy tego opracowania.
Dotychczasowy przebieg rynkowej transformacji górnictwa węgla kamiennego nie jest satysfakcjonujący. To górnictwo wciąż ma jednak szansę na efektywne funkcjonowanie w przyszłości, w gospodarce Polski i Unii Europejskiej. To że górnic-two węgla kamiennego Zachodniej Europy nie wytrzymało konkurencji innych nośników energii oraz konkurencji węgla importowanego (Unia importuje rocznie około 150 mln ton węgla kamiennego) - nie oznacza konieczności likwidowania polskiego górnictwa.
Dotychczasowy sposób prowadzenia transformacji powinien ulec zmianie. Górnictwo węgla kamiennego wymaga zinte-growanego proefektywnościowego zarządzania - skoordynowanego z długofalową paliwowo-energetyczną polityką państwa - zorientowaną na wykorzystanie własnych zasobów. Podstawowym zadaniem zarządzania powinno być wygrywanie kon-kurencji z alternatywnymi nośnikami energii - głównie olejem opałowym i gazem - oraz węglem importowanym. Celem transformacji powinno być natomiast zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego kraju oraz trwałego, efektywnego zatrud-nienia mieszkańców Śląska w kopalniach i ich otoczeniu. Gdyby nawet część produkcji nie osiągała ekonomicznej efektyw-ności - produkcja ta może być efektywna społecznie i wówczas może i powinna być dofinansowywana.
Literatura
1. Blaschke W.: Problematyka cen węgla kamiennego w polskim kompleksie paliwowo-energetycznym. Przegląd Górniczy 2002 nr 6.
2. Czylok A., Madejski A.: Doświadczenia z dotychczasowych zastosowań symulacyjnej analizy wariantów rozwoju kopalń w planowa-niu perspektywicznym. W: Zastosowanie komputerów oraz metod statystyki i ekonometrii w zarządzaniu branżą - na przykładzie górnictwa węgla kamiennego. Praca zbiorowa pod redakcją A. Lisowskiego i E. Pawełczyka. Katowice, GIG 1977.
3. Janssen L.: Rozmowa z Kajetanem Berezowskim, "Węgiel bardziej europejski niż sama Unia". Trybuna Górnicza, z dn. 11.07.2002 (także w [19]).
4. Lisowski A.: Integracyjny wariant proefektywnościowej reformy w górnictwie węgla kamiennego. Przegląd Górniczy 1990 nr 1; także w [8].
5. Lisowski A., Stasiek F., Mastej R.: Symulacyjna analiza wariantów polityki eksploatacyjnej górnictwa węgla kamiennego. Przegląd Górniczy 1990 nr 10; także w [8].
6. Lisowski A.: Węzłowe problemy rekonstrukcji górnictwa węgla kamiennego w sferze zarządzania. Przegląd Górniczy 1994 nr 7-8; także w [8].
7. Lisowski A.: O skuteczności komputeryzacji zarządzania w polskim górnictwie węgla kamiennego - "Diagnoza" i "Leczenie". Mate-riały "Szkoły Ekonomiki i Zarządzania w Górnictwie - '95". AGH, Kraków 1995; także w [8].
8. Lisowski A.: Górnictwo Węgla Kamiennego w Polsce - efektywność, rekonstrukcja zarządzania 19898-1995. Od "okrągłego stołu" do "wyzwań końca XX w.". Wydawnictwo "Śląsk", Katowice 1996.
9. Lisowski A.: Spór o kierunki polityki eksploatacyjnej w programie reformy górnictwa węgla kamiennego w latach 1998÷2002. Prze-gląd Górniczy 1998 nr 9.
10. Lisowski A.: Podstawy ekonomicznej efektywności podziemnej eksploatacji złóż. Wydawnictwo GIG i PWN, Katowice-Warszawa 2001.
11. Lisowski A.: Rozszerzona ocena ekonomicznej efektywności przedsiębiorstw - metoda bilansu dochodów publicznych (BDP). Prze-gląd Górniczy 2002 nr 6.
12. Lisowski A.: Szansa racjonalnej gospodarki zasobami w podziemnej eksploatacji - zrównoważone sczerpywanie złóż kopalin. WUG 2002 nr 9.
13. Macieja J.: Polskie górnictwo węglowe na tle globalnych problemów rozwoju. Materiały z seminarium zorganizowanego pod tym hasłem, przez Akademię Ekonomiczną w Katowicach. Wydawnictwo AE, Katowice 1993.
14. Tajduś A.: "Quo vadis" polskie górnictwo? Kraków AGH 2000.
15. Reforma górnictwa węgla kamiennego w Polsce w latach 1998-2002. Program Rządowy przyjęty przez Radę Ministrów RP w dniu 30.06.1998. Warszawa 1 lipca 1998 r.
16. Ustawa z dnia 28 listopada 1988 r. o dostosowaniu górnictwa węgla kamiennego do funkcjonowania w warunkach gospodarki ryn-kowej oraz szczególnych uprawnieniach i zadaniach gmin górniczych Dz.U. RP nr 162 z 30 grudnia 1988.
17. Council Regulation (EC) No 1407/2002 of 23 july 2002 on State and to the coal indastry. Official Journal L 205.2.08.2002 (obszerne omówienie tego dokumentu przez prof. W. Blaschke zawiera publikacja [19]).
18. Program restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego w Polsce w latach 2003-2006 z wykorzystaniem ustaw antykryzysowych i zainicjowaniem prywatyzacji niektórych kopalń. Przyjęty przez Radę Ministrów w dniu 20.11.2002 r. Ministerstwo Gospodarki, Warszawa, 20 listopada 2002 r.
19. Materiały na V Forum Dyskusyjne "Problemy krajowej gospodarki paliwowo-energetycznej". Zarząd Główny SITG i współorganiza-torzy. Katowice listopad 2002.
Opublikowane artykuły:
- Jak uratować górnictwo węglowe od bankructwa? (Prof.dr hab.inż. Bernard Drzęźla Senator RP)
- Problem "ratowania górnictwa węgla kamiennego od bankructwa" (Prof. dr hab. inż Andrzej Lisowski)
- Czy w górnictwie może być inaczej? (dr inż. Jerzy Kicki)
- Transformacja polskiego górnictwa węgla kamiennego w latach 1990÷2002 - dyskusja i konkluzje (Prof. dr hab. inż Andrzej Lisowski)
| |
| | | |
| | | |
|